RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2016

Tajemnica Leśnego Zakątka cz.III

13 wrz

„Muszę uciekać. Szybciej!”. Las wydawał się nie mieć końca. Gałęzie drapały mi twarz, wyrywały włosy. Bluszcz i konary plątały nogi i uniemożliwiały szybką ucieczkę. Wiedziałam, że jeśli się przewrócę, będzie po mnie. Mimo, że słońce jeszcze nie zaszło, robiło się coraz ciemniej. Widoczność spadła, a labirynt gałęzi jakby zgęstniał jeszcze bardziej.

Słyszę psa, zaraz mnie dogoni! Biegnę ostatkiem sił. Nogi odmawiają posłuszeństwa, a w głowie wiruje mi od adrenaliny. Rzeka. Musze dobiec do rzeki.

Pojawiła się w ostatniej chwili. Trzymając się wystających konarów drzew, bez namysłu weszłam do wody. Byle by być w wodzie. Byle by pies stracił trop. Woda była przeraźliwie zimna i jak się okazało, całkiem głęboka. Starałam się oddalić od miejsca, w którym weszłam do rzeki. Kamienne dno było moim sprzymierzeńcem. Chyba jedynym tego dnia. Ukryta za gęstymi krzakami, stałam zanurzona w wodzie po szyję i nasłuchiwałam.

Mężczyzna stanął na brzegu, jakieś 20 metrów ode  mnie. Na dworze było już niemal zupełnie ciemno. Do tego zerwal się silny wiatr. Napastnik nie mógł mnie zauważyć.

- Scheiße. Wir haben sie verloren.

Usłyszałam oddalające się kroki mężczyzny i jego psa. Na wszelki wypadek przeszłam jeszcze kilkaset metrów korytem rzeki. Wyszłam przy pierwszych miejskich zabudowaniach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii